← Wszystkie wpisy

Jak zorganizowałem wewnętrzny Game Jam

W grudniu 2025 roku zespoły z naszego łódzkiego biura miały dwa dni, żeby od zera zbudować grywalną grę. Oto jak wyglądało to od strony organizatora.

Plakat wewnętrznego Game Jamu, 4–5 grudnia 2025, biuro w Łodzi

Na co dzień pracujemy w rytmie produkcji: sprinty, wydania, kolejne premiery. Game Jam miał być odskocznią od tego rytmu — dwa dni, podczas których zespoły mogą sprawdzić własne pomysły, nowe narzędzia i współpracę z osobami, z którymi zwykle nie pracują przy jednym projekcie.

Zasady

Ramy były proste, ale wymagające:

  • gra losowa, oparta na rundach,
  • bez powielania znanych, oczywistych formatów — liczył się świeży pomysł,
  • dowolna technologia, framework i silnik,
  • dowolne assety: z naszych gier, open source albo własne, jeśli starczy czasu,
  • korzystanie z narzędzi AI mile widziane.

Na koniec każdy zespół prezentował działający prototyp. Najlepiej taki, w który jury i widownia mogli zagrać sami — na przykład po zeskanowaniu kodu QR telefonem.

Efekt

Kilkuosobowe zespoły w dwadzieścia kilka godzin zbudowały od zera grywalne gry — z grafiką, dźwiękiem i poziomami. I to jeszcze przed premierą najnowszych modeli AI.

Te gry wyglądały, brzmiały, miały poziomy i były przede wszystkim grywalne.

Co z tego wyniosłem

Game Jam pokazał, jak dużo potrafi zespół, kiedy dostanie jasne ramy, swobodę w wyborze narzędzi i krótki, konkretny termin. To doświadczenie, które przenoszę do codziennej pracy: mniej narzucania rozwiązań, więcej przestrzeni na pomysły ludzi.

O Game Jamie opowiadałem też podczas panelu dyskusyjnego na branżowym kongresie — więcej we wpisie „Wyścig premier i AI w produkcji gier”.