Dlaczego PMP
Na co dzień prowadzę zespół, który rozwija silnik gier i dowozi kolejne premiery. Scrum i Agile znałem z praktyki, ale chciałem uporządkować wiedzę o zarządzaniu projektami w szerszym ujęciu: od planowania i ryzyka po interesariuszy i budżet. PMP obejmuje zarówno podejście predykcyjne, jak i zwinne oraz hybrydowe — a właśnie z takim połączeniem mam do czynienia w produkcji gier.
Egzamin w liczbach
- 180 pytań i niecałe 4 godziny na ich rozwiązanie,
- około połowa pytań dotyczy podejścia zwinnego i hybrydowego,
- żeby podejść do egzaminu, trzeba udokumentować doświadczenie w prowadzeniu projektów i 35 godzin szkoleń,
- certyfikat jest ważny 3 lata — mój do 2028 roku — a żeby go odnowić, trzeba się dalej rozwijać i zbierać punkty PDU.
Jak się przygotowywałem
Przygotowania zajęły mi pół roku. Przez ten czas przerobiłem trzy kursy i rozwiązałem ponad 2000 pytań testowych. Pytania okazały się kluczowe: egzamin PMP sprawdza nie tyle znajomość definicji, co wybór najlepszego działania w konkretnej sytuacji.
Co działało, a czego bym nie powtórzył
Najważniejsza lekcja: regularność wygrywa z zakuwaniem na ostatnią chwilę. Pół roku to długi czas, więc liczył się stały rytm nauki obok pracy i codziennych obowiązków.
Co mi to dało w pracy
PMP nie zmienił tego, jak prowadzę zespół, z dnia na dzień. Dał mi za to wspólny język i uporządkowane narzędzia do rozmów o zakresie, ryzyku i priorytetach — zarówno z developerami, jak i z biznesem.
Ten wpis rozwija mój post na LinkedInie ↗.